Wanderlust.

by - 10:25 PM


"You still wander" 
"You spend more time abroad than at home"
"Don't you mind living out of suitcase?" 

There is really no week when someone would not ask me "AREN'T YOU BORED?!" 
There are also words of compassion "MUST BE HARD, ALL THE TIME ON A JOURNEY". 
I can't also complain about the lack of "SUCH LIFE IS NOT A LIFE". 

One conclusion quickly comes to mind: the work of a flight attendant is not a job for the homebodies who are afraid of challenges and changes. Such people will quickly feel tired, burned out, irritated by the lack of stability and continuous rotations that turn life upside down.
And me? I am a traveler who needs a change of place like oxygen. Yes, ladies and gentlemen, for me it's not a torment, not a difficulty which others cannot get over. For me, this work is a guarantee of a constant breeze of freshness, inflow of new power, and if I had to spend all my time in one place only, my psyche would have been in ruin a long time ago (literally in ruin). I am the kind of person who, being at the same point for a few months, would start to choke, burn out, feel uncomfortable, physically and mentally. I need changes, rotations, flows, long journeys to... Live! 

Therefore, to all those who eagerly tell me "THIS LIFE IS NOT A LIFE"... This, my dear IS A LIFE. 

On heels, in a skirt, with a suitcase in hand, from plane to plane. What's interesting about that? Maybe nothing, but if the plane and traveling are your oxygen - believe me, then it means everything. And if you don't believe, just try to breathe without oxygen and you'll quickly find out what my life would be without flying. Add to this not short stays in exotic places, getting to know other cultures and... Life could not be any better!








"Ciągle wędrujesz"
"Spędzasz więcej czasu za granicą niż w domu"
"Nie przeszkadza ci życie na walizkach?" 

Tak naprawdę nie ma tygodnia, w którym ktoś by mnie nie zapytał "CZY TO CI SIĘ NIE NUDZI?!". 
Nie brakuje też słów współczucia "MUSI CI BYĆ CIĘŻKO, CAŁY CZAS W PODRÓŻY".
Na brak "TAKIE ŻYCIE TO NIE ŻYCIE" również nie narzekam.

Bardzo szybko nasuwa się jeden wniosek: praca stewardessy to nie praca dla domatorów, bojących się wyzwań i zmian. Takie osoby szybko poczują się zmęczone, wypalone, rozdrażnione brakiem stabilizacji i ciągłymi rotacjami, które przestawiają życie do góry nogami. 
A ja? Jestem wędrownikiem, który potrzebuje zmian miejsca pobytu jak tlenu. Tak proszę Państwa, dla mnie to nie udręka, nie utrudnienie, którego inni nie potrafią przeboleć. Dla mnie ta praca to gwarancja ciągłego powiewu świeżości, napływu nowych sił, a gdybym miała spędzać cały czas w jednym tylko miejscu, moja psychika dawno byłaby już w ruinie (i to dosłownie). Jestem typem człowieka, który będąc choćby kilka miesięcy non stop w tym samym punkcie - zacząłby się dusić, wypalać, czuć niekomfortowo, fizycznie i psychicznie. Ja potrzebuję zmian, rotacji, przepływów, dalekich podróży, żeby... Żyć! 

Dlatego do wszystkich tych, którzy z zapałem mówią mi "TAKIE ŻYCIE TO NIE ŻYCIE"... To właśnie moi drodzy JEST ŻYCIE. 

Na obcasach, w spódnicy, z walizką w ręce, od samolotu do samolotu. Co w tym ciekawego? Być może nic, ale jeśli samolot i podróże to twój tlen - uwierz, wtedy to znaczy wszystko. A jeśli nie wierzysz, spróbuj tylko oddychać bez tlenu, a szybko przekonasz się, czym byłoby moje życie bez latania. Do tego dodać wcale nie krótkie pobyty w egzotycznych miejscach, poznawanie innych kultur i... Żyć nie umierać!  




You May Also Like

0 comments